środa, 25 stycznia 2012

Lepiej nie kupuj złota Przyjacielu...

Krótki wpis... Bo i sprawa wyraźna.

Wykres dzienny GOLD
Na wykresie powyżej widzimy silną linię pokazującą słabość kursu złota w ostatnim czasie. Siła tej linii wynika z tego, że poruszamy się na wolnej skali czasowej, a co więcej linia ta opiera się na 3 swingach, w których kurs się poddał niedźwiedziom.
W obecnej chwili uważam za dobre zajęcie pozycji short. Poziom realizacji zysków określa zielone pole. W jego obrębie, w zależności od odporności "emocjonalnej" inwestora, można zrealizować zyski.

Na dziś wystarczy.
Wasza Klaudia

sobota, 10 września 2011

Co z tym Edkiem? - słaby EURODOLAR

Trochę moich przemyśleń na temat pary EUR/USD.
Spójrzmy na wykres dzienny tej pary.

EUR/USD wykres dzienny
Już niewprawny analityk wykresów zauważy, że coś się w ostatnich dniach stało. Ale co się stało?

Słabość EUR/USD
Jak widać na wykresie, od pewnego czasu (marca-kwietnia) eurodolar przejawiał oznaki słabości. Wydawało się, że wsparcia - słabsze 1,41 i mocniejsze 1,40 są dobrymi miejscami do zajmowania długich pozycji. Ale zarazem należało to robić ze świadomością, że te wsparcia, choć ładnie bronione są początkami ruchów, które są coraz mniej zyskowne. Dopiero lipiec przyniósł nam quasi-horyzontalne zachowanie się tej pary.
Ostatnie dwa dni, to jednak koniec tej wielomiesięcznej walki na stałych poziomach. W ostatnich dwóch dniach rynek mocno zanegował poprzednie wsparcia, a to jednoznacznie świadczy o słabości EUR/USD.

No i  co z tego?

Każdy inwestor, który zaobserwuje taki zwrotny punkt rynku powinien postarać włączyć się w ten ruch.
Zatem jak to wykorzystać? Na pewno wchodzenie teraz z pozycją krótką nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ja proponuję jednak wyczekać na jakieś odreagowanie tak mocnego ruchu.
Scenariusz wejścia
Zgodnie z zachowaniami rynku, wsparcie staje się oporem - dlatego należy się spodziewać, że kurs będzie próbował przetestować ten nieistniejący opór - 1,40. Na wykresie zaznaczyłam dwa obszary zakupu - są to obszary, które zakładam jako dobre do zawarcia pozycji krótkich. Wyznaczyłam dwa, bo nie wiem jak w następnym tygodniu zachowa się rynek. Tak czy inaczej zakładam zajęcie pozycji krótkiej w tych strefach. Również przewiduję ewentualną drugą pozycję krótką jeśli kurs podejdzie na jeszcze wyższe poziomy - ale wszystko poniżej 1,40.
Warto tu również zaznaczyć, że te transakcje traktuję jako inwestycje długoterminowe (tygodniowe - nie minutowe, lub godzinowe), w co wliczam zachowanie odpowiednich rezerw depozytów.

To na razie tyle.
Buziaki :*
Klaudia

niedziela, 29 maja 2011

Claudia w świecie instrumentów finansowych...

Pewnie niektórzy myśleli, że mój mały blog umarł śmiercią naturalną... Nic bardziej mylnego. Po prostu, aby napisać ten post, musiałam zgromadzić trochę informacji, a może bardziej doświadczeń niż informacji.
Tym razem chcę przedstawić moje wrażenia na temat inwestowania w różne - mocno się różniące - instrumenty finansowe. No i docelowo chcę dokonać porównania i podsumowania ich zalet i wad.

Chcę zaznaczyć, że będzie to bardzo subiektywny wpis, ale zapewniam, że wszystko co napiszę opiera się na rzeczywistych doświadczeniach, a nie na jakichś tam "legendach" wziętych z internetu, czy jakichś czatów. Wszystko było testowane na realnych rachunkach i realnych pieniądzach...

1. Rynek akcji

Tutaj sprawa jest najprostsza. Za każdą akcję płaci się określoną cenę. Ograniczają nas godziny handlu. Zmienność kursu ograniczona jest "widełkami". Prowizja biura maklerskiego jest stosunkowo wysoka - bo, żeby zacząć zarabiać trzeba przeskoczyć około +1% stopy zwrotu. Tak naprawdę, to trzeba posiadać kapitał (w mojej opinii) przynajmniej 5tyś zł, żeby zacząć na poważnie działać. Chcąc zbudować ciekawy portfel akcji i marzyć o konkretnym zarobku najlepiej mieć do dyspozycji przynajmniej 20-50tyś. zł.
Zaleta tego typu inwestycji jest to, że nigdy nie zejdziemy poniżej zera. A jakoś nie chce mi się wierzyć jak czasami czytam lub słyszę, że ktoś stracił wszystko co miał w akcjach. Akcje mają to do siebie, że zawsze coś są warte. Nawet jeśli kurs nie idzie po naszej myśli, to mają one swoją wartość. Poniesiemy stratę, ale jest ona w dużym stopniu ograniczona. Dlatego ryzyko strat, jak i potencjał zysku jest skończony.
  • Rynek główny GPW
 Niektórzy nie szanują naszego rynku akcji. Niektórzy narzekają, obrażają, że "bananówka", że nie ma ciekawych spółek. Ale dobry inwestor zawsze coś znajdzie. Zaletą tego rynku jest płynność, choć oczywiście nie wszystkie spółki osiągają przyzwoite obroty, ale w przypadku tych większych płynność handlu dla inwestora indywidualnego jest wystarczająca.

  • NC - New Connect
Rynek małych spółek. On działa na wyobraźnię inwestora. Mami wielkimi okazjami genialnych inwestycji. W wielu przypadkach tak jest. Ale przyglądając się bliżej  jest tu wiele spółek, które nabierają inwestorów. Pokazują wielkie plany, zbierają kasę z emisji akcji, a potem następuje pustka - czasami wieloletnia.
Jednak ja jestem zdania, że inwestor, który umie czytać między wierszami (głównie chodzi o czytanie sprawozdań finansowych, a mniej wykresów) znajdzie swoje perełki.
Zdecydowaną wadą rynku akcji małych spółek jest płynność. Tu trzeba bardzo zmyślnie kontrolować swoje zaangażowanie w daną spółkę i swoje ruchy na rynku. Czasami pakiet akcji warty 2-3 tyś. zł to już wielki pakiet, który powoduje załamanie się kursu danej spółki. Podsumowując... rynek dla cierpliwych o mocnych nerwach.

2. Kontrakty terminowe

 Ten typ instrumentów pochodnych już opisywałam w poście Jak kupić 100 akcji a zapłacić za 10.... Tutaj krótko napiszę co nowego one wnoszą w porównaniu do opisanych wyżej akcji. Tak na prawdę notowania kontraktów terminowych na akcje są zbliżone do kursów danych akcji. Dodatkowo dostajemy jednak możliwość zawierania kontraktów na pary walut (tylko niektórych) oraz na notowania polskich indeksów. Oczywiście, na wszystkich tych instrumentach możemy zajmować długą jak i krótką pozycję. Istotną różnicą (w porównaniu do akcji) jest dźwignia finansowa. To znaczy, że zawierając kontrakt terminowy mamy w posiadaniu coś, za co płacimy tylko w kilku procentach. Zatem i ryzyko jest większe. W tym przypadku możemy stracić więcej niż inwestujemy. Tu musimy mieć emocje na wodzy, musimy mądrze zarządzać kapitałem i trzymać pewną rezerwę, bo w przypadku niepomyślnego scenariusza musimy dopłacać do swojej inwestycji by ją utrzymać. 
Świadomość takiego inwestora musi być znacznie większa niż przy zwykłych akcjach.

Podsumowując rynek akcji i kontraktów terminowych na naszej giełdzie zauważyć muszę jeden ważny (przynajmniej dla mnie) fakt. Ograniczają nas godziny handlu od 8:30 lub 9:00 do 17:30. Ktoś powie co z tego... A to z tego, że w ciągu tygodnia większość czasu mamy związane ręce. To boli inwestora, który obserwuje notowania zagraniczne, różne dane i zdarzenia, które wpływają na nasze inwestycje. W przypadku spółek z WIG20 mamy bardzo wielką podatność na to, co się dzieje dookoła. Zatem inwestor nieraz wie, że stoi na straconej pozycji, ale nie ma możliwości zamknięcia lub modyfikacji swojej inwestycji.

3. Forex - pary walutowe, kontrakty na indeksy, towary...

Teraz wkroczymy w światowy rynek handlu. Pomijając szczegóły wszelkich kwotowań, swapów, spreadów, można powiedzieć, że są to takie ogólnoświatowe kontrakty terminowe na wszystko co się da :-). Pary walut, indeksy z całego świata, towary są dostępne dla zwykłego inwestora. Ryzyko jest ogromne, potencjał zysków również i to właśnie działa a wyobraźnię maluczkich. To co stanowi o największej sile takiego inwestowania, to pełna kontrola nad inwestycją. Reklamy podają, że 24h na dobę trwa handel. Z przymrużeniem oka możemy to potwierdzić - a tak na prawdę handel jest możliwy od nocy niedzielnej do nocy piątkowej z krótkimi przerwami w zależności od danego instrumentu. Nie umniejsza to jednak faktu, że mamy kontrolę nad swoją inwestycją, a przez to nad swoimi pieniędzmi. Warto też zauważyć niskie prowizje. Ja właściwie nie odczuwam ich i nie biorę pod uwagę w swoim systemie inwestowania. Również płynność jest tu wielką zaletą.Kolejną zaletą są tu rozliczenia. Zamykając kontrakt pieniądze natychmiast znajdują się na naszym koncie, a nie jak w przypadku akcji po 3 dniach lub w przypadku kontraktów terminowych na koniec dnia.
Największą wadą uczestnictwa w takim światowym handlu są emocje. Światowe rynki podatne są na ciągłe wahania - gwałtowne podczas ogłaszania danych makroekonomicznych, ale też powolne (ja nazywam je dryfami) podczas okresów spokoju. Tak czy owak tu realna jest strata całego kapitału w kilka - kilkanaście minut, ale realne są też kilkuset procentowe stopy zwrotów z inwestycji w bardzo krótkim czasie. Tak na prawdę jest to ciągła wojna w własnymi emocjami i ciągła spekulacja.

4. Podsumowanie

Podsumowanie zrobiłam w wersji tabelkowo-obrazkowej.
 










Cechy, wady, zalety
Komentarz do danych w tabelce:

Kolorem zielonkawym są cechy, które są zaletami danego instrumentu finansowego, czerwonym - wady. Oczywiście moja subiektywna ocena.

1. Potencjał zysków lub strat - na ile możemy liczyć zysków i na ile strat powinniśmy być odporni
2. Ryzyko inwestycji - jak łatwo stracić pieniądze
3. Płynność - czy da się sprzedać bez większych problemów po zadowalających cenach
4. Dźwignia finansowa - jest czy nie ma
5. Efektywność handlu - ile trzeba poświęcić pracy (analiz, obserwacji rynku, itp.) dla osiągnięcia określonych zysków
6. Efektywność pracy kapitału inwestycyjnego - czy nasz kapitał ciągle jest zaangażowany efektywnie, czy jest zablokowany w jałowe inwestycje
7. Gwarancja kapitału - czy obudzimy się kiedyś z minusowym stanem konta
8. Stosowanie SL - na ile łatwo jest stosować systemy stop loss
9. Techniki analizy - jakie techniki są możliwe dla danego instrumentu
10. Prowizje - ile kosztuje nas sam handel, czy same prowizje mogą zaszkodzić naszym inwestycjom
11. Godziny handlu - rzeczywiste godziny, w których możemy działać na rynku
12. Rozliczenie inwestycji - kiedy realny zysk/strata jest w naszym portfelu
13. Reakcja na dane makroekonomiczne - czy dany instrument reaguje bezpośrednio na dane czy pośrednio (np. WIG20 reaguje pośrednio - patrzy na amerykańskie, niemieckie indeksy)

Cóż... to by było na tyle...
Wpis bardzo subiektywny, ale zachęcam do dyskusji.
Buziaczki
Klaudia

sobota, 26 lutego 2011

O komentarzach - małym druczkiem

W związku z tym co działo się ostatnio w komentarzach do moich postów jestem zmuszona do zmian. 
Włączyłam moderowanie komentarzy.
Jestem za wolnością słowa, ale przeciw głupocie i popisywaniem się nią w internecie.

Komentarz Klaudii - PKOBP

Chcę skomentować to, co dzieje się na kursie PKOBP. Szczególnie w odniesieniu do poprzedniego wpisu (Trójkąty rysują się same).

Wykres PKOBP

Co się zmieniło? - nic!!

Inwestorzy nie mają sił by zdecydować co zrobić z kursem. Jednak warto zauważyć, że ubiegły tydzień niezbyt sprzyjał wzrostom z powodów Libii i wszystkiego, co z tym było związane (np. rosnącą ceną ropy). Dlatego warto docenić silne zachowanie kursu PKOBP. 
Niezdecydowanie jest też zrozumiałe, bo dopiero 7 marca będziemy mieli raport za rok 2010. To powoduje, że ostatnie sesje to niezbyt wielki obrót na tych akcjach. Inwestorzy zapewne w tym tygodniu zaczną grać pod raport, ale to się okaże.
Z punktu widzenia analizy technicznej można zaryzykować kupno akcji PKOBP licząc na odbicie od dolnej granicy kanału wzrostowego. Sygnałem do tego może być zamknięcie powyżej górnej krawędzi średnioterminowego kanału spadkowego. Łatwo też określić poziom zlecenia obronnego na poziomie ok. 40zł (lub lekko poniżej).

To tyle... 
Powodzenia w następnym tygodniu.

piątek, 11 lutego 2011

Trójkąty rysują się same...

Od pewnego czasu interesuję się wykresem PKOBP. Chociaż dotychczas za bardzo za akcjami z WIG20 nie przepadałam, ostatnio z racji inwestowania w kontrakty terminowe zaczynam śledzić kursy spółek z tego indeksu.

Tytuł wpisu nawiązuje do tekstu o podobnej tematyce - Trójkąty tu i tam. Chcę chwilkę zatrzymać się  nad tymi trójkątami i pokazać, że w obecnej chwili kurs sam sobie rysuje trójkąt. Ponadto uważam, że jest to kluczowy moment decydujący, w którą stroną podążą ceny.

Zgodnie z zasadami analizy wykresów zacznę od szerokiego spojrzenia na kurs PKOBP w wykresie tygodniowym.

PKOBP - wykres tygodniowy

Dygresja 1:
Przy okazji kilka słów o kanale wzrostowym/spadkowym. Niektórzy mówią, że narysować zawsze coś można - jakieś linie, jakieś wsparcia. Tak i jakoś dziwnym trafem te wsparcia czy opory stanowią dla cen zaporę nie do przejścia.
Podobnie można przejść do kanałów zwyżkujących (no i zniżkujących). Tu, zgodnie z definicją kolejne dołki i górki powinny być na co raz to wyższych poziomach. I znowu dziwny traf prowadzi często te dołki i górki po równoległych liniach. To tworzy nam taki kanał, który trzyma nasz kurs w ryzach. Przebicie tego kanału często kończy się tragicznie - zmianą panującego trendu.

Ale koniec tej dygresji... czas na PKOBP. Mamy kanał - wzrostowy. Widzimy dwa dołki, które inwestorzy wykorzystali bezlitośnie do zakupów, co widzimy na wykresie wolumenu. Zatem w perspektywie długoterminowej, akcje tego banku wyglądają bardzo atrakcyjnie - są w miejscu , gdzie powinny rozpocząć się ponownie wzrosty do ok. 50 lub więcej złotych (to też sugerują liczne rekomendacje wystawione tym akcjom).

Teraz spójrzmy bardziej drobiazgowo - obejrzyjmy wykres dzienny.

PKOBP - wykres dzienny

Grubymi liniami widzimy tu pozostałości kanału z poprzedniego wykresu - dolna z linii napiera na kurs i nie pozwala na znaczne spadki. Ale w tym spojrzeniu odnajdujemy drugi kanał i to sprzeczny z poprzednim. Tu kurs trzymany jest w trendzie spadkowym.

Dygresja 2.
Powstaje sprzeczność, bo nie można i spadać i rosnąć jednocześnie.

... a właściwie czemu nie...

Przecież taka sprzeczność jest prawie na każdym wykresie. To zależy kto patrzy na wykres. Inwestor długoterminowy może powiedzieć, że PKOBP rośnie. Inwestor krótkoterminowy powie, że mamy wyraźne spadki. Zatem sprzeczność może istnieć.

I znowu po dygresji wracam do tematu. Jak rozstrzygnąć te dwie sprzeczne informacje płynące z dwóch wykresów. Trzeba je jakoś przecież pogodzić, bo coś inwestorzy muszą w najbliższych dniach zrobić z kursem.
Przede wszystkim zauważmy, że kurs nie wykracza z granic obu kanałów. Przecięcie dolnych linii kanałów nawet można odcztać jako skumulowanie się sygnałów zakupu wynikających z tych dwóch kanałów, co zaowocowało dużym wolumenem i odbiciem na północ.
A co obecnie. Obecnie mamy bardzo ciekawą sytuację, bo zgodność kanałów i kursu kończy się - musi się skończyć. Patrząc krótkoterminowo znajdujemy sie na górnej granicy kanału - zatem spadki. Patrząc szerzej zbliża się dolna granica kanału wzrostowego - zatem wzrosty. I powstał nam samoistnie pewnego rodzaju trójkąt (podobny jak we wpisie Trójkąty tu i tam).

A co będzie?
To pytanie bez odpowiedzi. Ja jestem za wzrostami i nie jest to moje "widzi mi się", gdyż:

- długoterminowy trend przemawia za wzrostami
- rekomendacje dla polskiego sektora bankowego są dobre
- rekomendacje dla akcji PKOBP zgodnie mówią o wzrostach
- korekta szerszego rynku jakoś idzie, ale przyjść nie może.
- a i jeszcze "Mu-burak" w końcu ustąpił, to może wyzwoli naszego WIGa :D

To tyle...
Może za długo, ale tak wyszło
Buziaki
Klaudia

piątek, 28 stycznia 2011

Jak kupić 100 akcji a zapłacić za 10 - czyli kontrakty terminowe

Tydzień temu rozpoczęłam nowy etap w moim krótkim inwestorskim życiu - kontrakty terminowe.
W tym wpisie postaram się pokazać powody, dla których postanowiłam zainteresować się taką formą inwestycji.

Po pierwsze kilka słów o idei kontraktu terminowego - oczywiście nie będę tu pisać jakichś książkowych definicji kontraktu terminowego, ale wyjaśnię to po swojemu.

1. Co to to jest ten kontrakt terminowy?

Już sama nazwa "instrument pochodny" daje do myślenia, że jest tu jakaś kombinacja. I jest. Zawierając kontrakt terminowy "zakładamy się" z kimś, że akcje (KGHM, PKO, PGNiG, PKNORLEN, TPSA), wartość indeksu (WIG20, mWIG40) lub walut (USD, Franka Szwajcarskiego, Euro) wzrosną lub zmaleją.
Zatem jeżeli uważamy, że zmaleją, to sprzedajemy kontrakt terminowy (zajmujemy pozycję krótką). Jeżeli uważamy, że kurs będzie rósł to kupujemy kontrakt (zajmujemy pozycję długą).

2. No i co tu nowego? Przecież akcje można sobie normalnie kupować?

Niby akcje, np. KGHM można sobie kupić na zwykłym rynku GPW -  to po co zawierać jakieś kontrakty?

Tu jest ukryta właśnie cała istota kontraktów terminowych. Każdy inwestor słyszał chyba o dźwigni. 
Zawierając jeden kontrakt na akcje KGHM (pozycję krótką) zakładamy się o 100 (!!!) akcji tej spółki. Każdy wprawny inwestor wie, że 100 akcji KGHM, to wymaga pokaźnego portfela (na 28 stycznia 2011 roku jest to 16 930 zł). To już przekracza realne możliwości zwykłego drobnego inwestora. I tu rozwiązaniem jest kontrakt terminowy - kontrakt na 100 akcji zawieramy zaledwie za nieduży procent wartości tej kwoty (7,4% z kwoty 16 930 zł =1252,82zł).

3. A jakie z tego zyski/straty?

Mamy zatem 100 akcji płacąc za niecałe 8 akcji. Zatem kto kogo tu oszukuje?
Okazuje się, że nikt nikogo nie "robi w balona". Są jednak pewne ale.

Pierwsze ale: 7,4% depozytu za akcje oznacza, że jeżeli nasza inwestycja nie pójdzie po naszej myśli o 7,4%, to cały depozyt nam przepada.
Drugie ale: jeżeli ruch cen akcji pójdzie jeszcze dalej, to nasz Dom Maklerski poprosi o uzupełnienie depozytu - zatem możemy stracić więcej niż wpłaciliśmy na początku (w przypadku zwykłych akcji jest to niemożliwe).
Trzecie ale: Jeżeli notowania kontraktu idą po naszej myśli, to jeden procent ruchu ceny kontraktu, to znaczny wzrost naszych zysków - to jest właśnie efekt dźwigni.
Czwarte ale: Po każdej sesji dostajemy pięniążki lub musimy dopłacić do naszego depozytu.

4. Czy warto w to się bawić?

Według mnie warto, ale tu nie ma miejsca na błędy, bo wszystko dzieje się szybko. Obliczając stopę zwrotu inwestycji w ciągu jednej sesji można bez wysiłku osiągnąć poziomy +/- 10-20%. Przy dużych zmiennościach kursów w ciągu jednej sesji możemy stracić bardzo wiele lub zyskać bardzo wiele w ciągu kilku chwil.

Drugą zaletą (szczególnie w porównaniu z handlem na Forexie) jest niski spread - czyli różnica między ceną zakupu i sprzedaży. Poza tym prowizje - od jednego kontraktu na akcje to zaledwie 3zł.

5. Podsumowanie...

Kontrakty terminowe to wyższa szkoła jazdy. Trzeba już mieć za sobą trochę handlu na giełdzie, żeby potrafić ocenić ryzyko, umieć szybko podejmować decyzje i znać podstawy analizy technicznej. Ryzyko jest wielkie, ale potencjalne zyski są jeszcze większe. Zachęcająca jest przy tym prowizja - ona ma tu mniejszy wpływ, bo jej wysokość nie jest znacząca w porównaniu do zysków/strat.

6. A co z innymi rodzajami kontraktów?

Oczywiście wszystko opisałam na przykładzie kontraktu FKGH. Poniżej przedstawiam jakby to wyglądało dla innych rodzajów kontraktów z naszej giełdy. Poziomy depozytu wyznacza nam "z góry" GPW i nasz Dom Maklerski.
Wielkości depozytów właściwych na dzień 28 stycznia 2011 roku

Jak widać w tabelce, wielkości depozytów są różne, zmienności wartości kontraktów też są bardzo różne. Ważną sprawą, na którą należy zwrócić uwagę jest płynność danego kontraktu.
Dlatego w przypadku kontraktów terminowych trzeba świadomie i z przekonaniem podejmować swoje decyzje.

To na razie tyle na temat kontraktów terminowych.
Życzę powodzenia 
Klaudia

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Chorągiewka na wietrze.

W tym wpisie chcę zaproponować spółkę Próchnik jako ciekawą inwestycję.

Wykres dzienny spółki Próchnik
Co tu ciekawego?

1. Kurs spółki z początkiem października ubiegłego roku w końcu drgnął. Do końca listopada intensywnie rosła cena tego waloru, a grudzień i styczeń tego roku to już powolne "chłodzenie" się wykresu. 

2. Poziom 0,66 zł można uznać za silne wsparcie. Zatem łatwo określić stop loss - nieznacznie poniżej tego poziomu.

3. Na wykresie można nakreślić formację chorągiewki. Zgodnie z tą formacją kurs powinien przebić się w najbliższych dniach przez górną linię chorągiewki. Zasięg ruchu mierząc maszt chorągiewki można określić jako okolice 0,90zł.

4. Wolumen potwierdza pozytywne zainteresowanie inwestorów tym walorem.

5. Wskaźniki pokazują, że poziomy cen są interesujące. MACD jest bliski wygenerowania sygnału zakupu.

Zatem, reasumując - obecnie kurs chłodzi się. Chorągiewka w trakcie najbliższych sesji powinna rozstrzygnąć definitywnie kierunek przyszłych ruchów. Ryzyko transakcji jest nieduże ze względu na bliskość silnego wsparcia, co pokazuje nam wyraźnie miejsce ustawienia zlecenia obronnego.

Ja kupiłam, a Wy?

Pozdrawiam wszystkich, który czekają na zielone styczniowe dni.
Klaudia

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Nowy Rok! Nowe nadzieje!

No i mamy Nowy Rok. I nowe sesje giełdowe przed nami. 
I znowu będę się mylić i pisać 2010 zamiast 2011 :P
Na naszej Giełdzie Papierów Wartościowych dziwna zmiana - teraz sesja trwa do 17:35 i dziwnie o tej porze wpatrywać się w cyferki i wykresy, ale czas pokaże czy to wyjdzie inwestorom na dobre.

W tym pierwszym w tym roku wpisie chcę popatrzeć na interesujące mnie wykresy w szerszej perspektywie i ocenić co może nas czekać w tym 2011 roku.


1. Standardowo - zmagania WIG20 z S&P500
S&P500 oraz WIG20 w blasku  świeczek tygodniowych
Patrząc na te dwa wykresy możemy stwierdzić jedno - mamy spokojny trend wzrostowy. Pomału  indeksy odrabiają stracone punkty i pną się do góry. Można (z przymrużeniem oka ) stwierdzić, że amerykański i polski indeks poruszają się w spokojnym kanale wzrostowym. Silne (a nawet bardzo silne) opory są poza naszym zasięgiem - przynajmniej przy obecnym tempie wzrostów.
Reasumując punkt startowy jest dobry i pozwala nam spokojnie spać i śnić piękne sny  o zielonych procentach w 2011 roku.

2. Młode, prężne i obiecujące - NewConnect
NCIndex - indeks młodych spółek.
Dlaczego przyglądać się temu indeksowi i w ogóle dlaczego warto obserwować rynek NewConnect?

W mojej opinii właśnie tam są zgromadzone spółki, którym jeszcze się chce, które mają cele (często nierealne) i w większości dobrze wykorzystują pieniądze pochodzące z pierwszych emisji rynkowych swoich akcji.
Handel na tym rynku niesie ze sobą pewne ryzyko. Tu płynność jest w większości niska, ale znam wiele spółek z WIGu, które mogłyby się bardzo zawstydzić na NC. Dlatego przesadny lęk przed inwestycjami na NewConnect jest nieuzasadniony.

Z drugiej strony patrząc, ryzyko, o którym piszę wyżej, równoważy potencjał ukryty w wielu spółkach  wchodzących w skład tego indeksu.
Trzecim czynnikiem zachęcającym do znajdowania miejsca w swoim portfelu na walory z NC jest rosnące zainteresowanie inwestorów tym nowym rynkiem. Spoglądając na wykres powyżej widzimy jak bardzo obroty tygodniowe rosły w ostatnim czasie.

To teraz kilka słów o perspektywach na kolejne miesiące. Rosnący trend długoterminowy wydaje się być bardzo obiecujący. Wartość indeksu posiada wiele do odrobienia w stosunku do wartości sprzed kryzysu. Zainteresowanie inwestorów ciągle rośnie generując bardzo wysokie obroty przy wzrostowej wartości indeksu. To dowodzi, że te mniejsze spółki mają trochę do powiedzenia w świecie makroekonomicznym i że to dynamika ich rozwoju potencjalnie da większe zyski niż inwestycje na WIG-u.

Ja jestem optymistką. Pozostaje mi życzyć Wszystkim, który dotrwali do końca tego wpisu :-) wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Udanych inwestycji i wiele intuicji... ona pomaga w najważniejszych chwilach decyzji...



Buziaki...
Klaudia

sobota, 4 grudnia 2010

Grudzień i rajd Św. Mikołaja...

 Chociaż dalej jestem zajęta forexem, ale postanowiłam napisać parę swoich "genialnych" przemyśleń na temat akcji.

Zadumany Mikołaj...
Sprawa nr 1. Na początku kilka słów o tym czy będzie rajd Św. Mikołaja czy go nie będzie - oczywiście w mojej opinii. 
 Skupię się tu oczywiście na warunkach do tego rajdu z punktu widzenia analizy technicznej.

 Według mnie, mamy duże szanse na pomyślny grudzień dla inwestorów GPW. 

Dlaczego? 

Wystarczy spojrzeć na wykresy indeksów amerykańskiego i polskiego, żeby przekonać się, że obecne poziomy tych indeksów zostawiają nam duży margines na wzrosty w najbliższych sesjach.

S&P500 oraz WIG20
Patrząc na Amerykanów zastanawiam się co ich tak cieszy i czemu tak prują od dłuższego czasu w górę - i to bez większych korekt. Dane nie są aż takie optymistyczne. 
Technicznie - indeks S&P500 wybił się z kanału wzrostowego i teraz górna granica tego kanału stanowi wsparcie dla kolejnych ruchów. Najwyższe poziomy tego indeksu w tym roku nie są chyba ostatnim słowem inwestorów i będą windować ten rekord - droga wolna do poziomu 1220.

Polacy okazują się bardziej rozsądniejsi. Mamy również za sobą dobry wzrostowy rok, ale pozwoliliśmy sobie na kilka korekt i to czyni naszą sytuację bardziej "zdrową". Mamy przez to jeszcze więcej możliwości wzrostowych. Ostatni tydzień potwierdził silne wsparcie na poziomie 2600. Ostatnie trzy sesje przyniosły wyraźne odbicie się od wsparcia i poprawę humorów inwestorów. Zatem, grudzień zaczął się obiecująco. Patrząc w przyszłość - droga na północ jest otwarta i mamy trochę do nadrobienia w stosunku do rynku amerykańskiego.

Dlatego ja uważam, że rajd Św. Mikołaja będzie i tylko od nas zależy czy ten Mikołaj przyniesie nam rózgę czy przyniesie nam zyski z trafnych inwestycji.

Sprawa 2. Od dłuższego czasu miałam niedosyt... Zawsze sobie wyobrażałam, że na giełdzie to już każda spółka będzie się chwaliła swoimi sukcesami, dobrymi wynikami itp. A tu nie... rozczarowałam się. Szybko okazało się, że trudno znaleźć "pozytywną" spółkę - to znaczy taką, która będzie pokazywać, że ciągle się rozwija itp. 
Okazało się, że większość z nich kombinuje, wypuszcza nowe emisje, dzieli się lub łączy. 
I to popchnęło mnie w stronę NewConnect. Tam - już z założenia są nowe, prężne i zdeterminowane na sukces spółki, które często są niedoceniane. 
I kilka tygodni zaznajamiania się z rynkiem i są jakieś rezultaty. Dziś opiszę spółkę Oponix.

Spółka trochę sezonowa, bo zajmuje się sprzedażą i częściowo wymianą opon. Prowadzi swój sklep internetowy Oponix (nawet mi się podoba, choć nie mam samochodu, to i opon na razie nie kupuję ;/). 

Co ciekawego w tej spółce?
- spółka powstała w 2008 roku i nie traci czasu....
- kurs spółki spadał praktycznie od debiutu,
- spółka przynosi zyski - wypłaca dywidendy - no przynajmniej próbuje to robić,
- działania spółki są ukierunkowane na rozwój działalności

To tak ogólnie, a szczegółowo - czemu kupiłam akcje tej spółki?
- ostatnie wiadomości ze spółki są jednoznacznie dobre
a) Spółka osiągnie w 2010 roku wyższe przychody niż zakładała
b) ostatnie umowy pokazują duży potencjał rozwojowy
c) ostatnie tygodnie pokazały, że osoby mające dostęp do informacji poufnych nabywają duże ilości akcji

- porównując powyższe z poziomem kursu akcji (wtedy ok. 1,50-1,60 zł) według mnie daje bardzo dobrą perspektywę na udaną inwestycje.

Spójrzmy jeszcze na wykres.
Wykres Oponix
Kurs długo uklepywał poziom ok. 1,15-1,40. Teraz, przy wysokich obrotach wybił się z tych poziomów i osiągnął w piątek cenę powyżej 2 zł. 
Z punktu widzenia AT coś się w spółce dzieje - i to coś pozytywnego. 

Teraz kiedy to piszę, mam już ponad  20% zysku z tej transakcji - dlatego warto było, a uważam, że nie jest to koniec wzrostów.

To tyle. Życzę wszystkim udanych inwestycji :D

sobota, 6 listopada 2010

Kilka komentarzy...

Dawno nie pisałam, bo wiele innych rzeczy miałam do robienia. Do tego moje zainteresowania giełdowe przeszły trochę w stronę Forexa, ale o tym w innym wpisie. Teraz kilka ciekawostek.

1. Mogę już podsumować taką jedną zadawnioną historię Zakład - One2One.


Moje podsumowanie jest krótkie - giełda to nie koncert życzeń, a to co chcemy nie musi się zdarzyć. Ponadto pewność siebie należy trochę schować do kieszeni na rzecz pokory. Giełda rządzi się swoimi prawami. 
Jak widać na wykresie - kurs nawet nie zbliżył się do poziomu 9zł. Tak naprawdę, kurs w dniu zakończenia zakładu niewiele się różni od tego w dniu rozpoczęcia zakładu. I przez ten czas nic się ciekawego nie działo.
Zatem zakład WYGRANY

2. Od dawna obserwuję kurs mocno spekulacyjnej spółki PETROLINVEST. Ostatnie dni przyniosły pewne ciekawe fakty na wykresie i nie tylko.

Kilka ogólnych wiadomości:
Na NIE:
- trend od debiutu można określić na spadkowy,
- spółka przynosi straty - konsekwentnie,
- spółka jest związana z człowiekiem, który ma opinię jaką ma,
- wielkie nakłady i emisje nie przekładają się na realne zyski lub nadzieje na wymierne zyski,
- ostatnie decyzje o emisji milionów warrantów pogorszyły humory inwestorów

Na TAK:
- profil spółki uzasadnia nakłady i brak zysków w początkowej fazie funkcjonowania,
- branża jest niezwykle dochodowa,
- zainteresowanie inwestorów jest ciągle duże,
- ostatnie zmiany osobowe w zarządzie pokazują, że są próby doprowadzenia do zwiększenia przychodów firmy.

To tyle, jeśli patrzyć na PETROLA bardziej fundamentalnie (chociaż fundamentalistka ze mnie słaba :/)

Spoglądając na wykres sprawa jest ciekawa. Środa i czwartek dla akcji OIL-a okazały się gorącymi dniami. Magiczna granica 10zł okazała się za słaba. Jej przebicie uruchomiło pewnie wiele Stop Lossów. I efekt był taki, że cena doszła praktycznie do 8zł. Tu już przez czwartek i piątek inwestorzy doszli do wniosku, że jest źle... ale nie aż tak źle. Ja też tak uważam, że wsparcie na 8zł jest na razie mocne i poziomy cen podyktowane są bardziej paniką drobnych inwestorów niż jakimiś racjonalnymi powodami.

Co z tego?
Proponuję spekulacyjny zakup. Ryzyko niewielkie - stop loss można ustawić na poziomie lekko mniejszym niż 8zł. 
A zasięg? Jak to w spekulacyjnych spółkach. Jak spada to panicznie, jak rośnie to wszyscy wskakują do pędzącego pociągu nie patrząc na koszt biletu. Ja spodziewam się powrotu cen do poziomu 10zł. 

To na razie tyle. Pozdrowionka Inwestorki :*

wtorek, 19 października 2010

Tyle na to czekałam...

Wiele razy zastanawiałam się... czy jest sens śledzić wykres WIG20. Przecież on idzie jak pies na smyczy światowych indeksów.
I teraz już wiem - jednak warto. Czasami zdarzy się tak, że WIG20 wybije się odrobinę na niepodległość i zrobi coś... mądrego lub głupiego, nie patrząc na swoich silniejszych światowych odpowiedników.

Spójrzmy na wykresy WIG20 i S&P500.

Porównanie S&P500 i WIG20
Od lipca oba indeksy zachowywały się bardzo podobnie. Poruszały się w swoich kanałach zwyżkujących osiągając swoje minima i maksima jednocześnie. Kilka ostatnich sesji przyniosło nam zmianę.
Amerykański indeks przebił górną granicę kanału i pokazał tym samym nie wiadomo skąd pochodzącą siłę - siłę byków. I z czego to wynika? Na pewno gospodarka amerykańska i światowa nie jest w takim dobrym stanie jak pokazuje to te wybicie. Wygląda to na pompowaną do granic możliwości bańkę, która pryśnie.

A Polacy. Uparty naród. I indeks też uparty. Wzrosty podsycane przez amerykańskich inwestorów zatrzymały się na górnej granicy kanału wzrostowego i odbiły się od niego (w przeciwieństwie do S&P500). Dodatkowo odbyło się to na "okrągłym" poziomie WIG20 - 2700. Zatem my nie udajemy tej siły, która pochodzi z nikąd...

Co dalej? Silny opór S&P500 jest na poziomie 1220, ale bardziej prawdopodobne jest przyjście korekty, która zrewiduje nastroje. A WIG20 - porusza się w kanale... i ten kanał wydaje się być dość rozsądnym posunięciem patrząc na humory dookoła. Przydałaby się korekta do poziomów dolnej granicy kanału - 2550. 

To by było na tyle. Pisała dla Państwa Klaudia.
Oddaję głos do studia w Warszawie :D

środa, 29 września 2010

Było sobie Hawe...



Nikt, kto czyta mój blog nie zdziwi się, że moje pieniążki kręcą się od pewnego czasu dookoła spółki Hawe. Czekałam już od miesiąca i dziś korzystając z wolnych środków na koncie postanowiłam wejść w tę inwestycję.

Jak to było...
1. Dlaczego?
  • Humory inwestorów dookoła Hawe są pozytywne.
  • Minima znajdują się na co raz to wyższych poziomach.
  • Wolumen spadków jest nieprzekonujący, a wzrostom towarzyszą większe obroty.
  • Nadzieja na przebicie silnego oporu na poziomie 4,0 i rajd na północ
2. Jak?
  • Ostatnio w książce Alexandra Eldera wyczytałam, że amatorzy kupują na otwarciu, a zawodowcy w środku sesji i na jej koniec - dlatego kupiłam około południa, kiedy wzrost miał wartość +1% ( po 3,80zł) 
3. I co dalej?
  • Sprawa jest prosta, odbicie od poziomu 4zł było bardzo prawdopodobne, ale nieudaną transakcją była by wtedy, gdy ceny spadłyby poniżej dolnej linii poprowadzonej przez minima kursu, ok 3,5 - 3,6zł
  • W trakcie sesji nastąpił gwałtowny wzrost i przebicie oporu - kurs zamknął się powyżej 4zł.
  • Dla bezpieczeństwa stop loss proponuję na poziomie 3,59 - nie lubię nadmiernie chronić swego kapitału - więcej luzu daje mi pewność, że chwilowa korekta nie wyłączy mnie z dalszego ruchu.
Wnioski:
a) Warto przyglądać się spółkom dłużej.
b) Ciekawe są ataki na opory... w końcu atak może się powieść...
c) Opłaca się mieć odwagę i zaryzykować (ale w granicach rozsądku)
d) Analiza Techniczna daje ciekawe sygnały, które dobrze odwzorowują możliwe zachowania tłumu.

I wsio... wystarczy na dziś... czekam co będzie jutro :D

sobota, 25 września 2010

Krótki komentarz spraw bieżących....

Kilka słów w bieżących sprawach. 

Na nudę nie można narzekać. Wartość złota rośnie (zaczynam bać się o moje złote kolczyki i pierścionki). Eurodolar rośnie, giełdy rosną. 

1. A właśnie... giełdy...

Giełdowe misie są w głębokich krzakach, a byczki idą do przodu. S&P500 oraz WIG20 przełamały swoje opory i - zgodnie z definicjami trendów - możemy sobie wyrysować linie pokazujące wznoszącą tendencję naszych indeksów.

Widzę tu kilka niepokojących sygnałów na najbliższe sesje. 
  • S&P500 znajduje się na górnej granicy swojego kanału wznoszącego, co pokazuje duże prawdopodobieństwo mniejszej lub większej korekty.
  • WIG20 rzutem na taśmę pokonał mityczny poziom 2600 punktów - niby dobrze, ale zawsze jest ryzyko, że to tylko była jednodniowa fanaberia tłumu i znowu wrócimy poniżej tego poziomu.
  • WIG20 ma kolejny ważny poziom do pokonania 2620 punktów - zadecydują humory amerykańskich inwestorów czy otworzymy sobie drogę na północ, czy zostaniemy w tych więzach oporów...
 Dlatego... korekta jest możliwa, ale humory jak na razie dopisują... i pytanie czy niedźwiadki już się wyspały i czy ruszą leniwie do swojej roboty.

2. Historia pewnego zakładu...

Był sobie taki zakład 10 tyś. zł wirtualnych...  Jest już nieaktualny z przyczyn ode mnie niezależnych, ale bacznie przyglądam się kursowi spółki One2one, ponieważ sądzę, że moje rozumowanie było rozsądne, chociaż nie pozbawione ryzyka (jak wszystko, co wiąże się z giełdą).
Zgodnie z moimi przewidywaniami... niby jest dobrze, ale nie aż tak dobrze, żeby wystrzelić w górę. Właściwie od początku zakładu znajdujemy się w strefie konsolidacji 8-7,5 zł. Sygnał kupna wygenerowany przez MACD nie został z entuzjazmem przyjęty przez inwestorów. Teraz, wolumen spadł i wygląda na to, że kurs spółki pogrążył się w wegetacji. 
Wnioski... do 9zł ciągle daleko, a do 25 października z sesji na sesję bliżej...

3.Co by tu kupić?

Pierwszą propozycją są AzotyTarnów. Kiedyś już zajmowałam się tą spółką, a teraz sytuacja wygląda ponownie ciekawie. Po raz kolejny kurs zbliża się do swoich oporów.
Trend długoterminowy jest horyzontalny, ale w krótszym okresie mamy wyraźny trend wzrostowy. Zaznaczyłam trzy opory... po co? żeby pokazać, że w tej strefie 18-19 mamy silne powody by się odbijać na południe. Ale... przebicie każdego z tych oporów będzie sygnałem siły kupujących.
Ciekawy jest też układ wolumenu. Zauważmy, że spadkom towarzyszą niewielkie obroty. 

Prawie identycznie dzieje się na wykresie popularnego "miedziaka" - KGHM.
Jesteśmy po raz kolejny na oporze 116zł. Trend ostatnich tygodni daje nam nadzieję na wybicie się ponad tą linię. Jeżeli nie nastąpi się te wybicie.. to można sprzedać krótko licząc na spadki do poziomu nawet 90zł.

Na razie to tyle. 
Pozdrawiam czytelników :D
Klaudia :*

sobota, 18 września 2010

Od ogółu do szczegółu



W poważnych książkach giełdowych, poważni analitycy giełdowi tłumaczą, że dobra analiza, to obserwacja wykresu w różnych horyzontach czasowych. I w tym wpisie chcę coś takiego uskutecznić w stosunku do dwóch indeksów: amerykańskiego S&P500 oraz polskiego WIG20. Zgodnie z zaleceniami poobserwuję wykresy w formie świeczek miesięcznych, tygodniowych, a na koniec jednodniowych... Interdejów (uwaga: trudne słowo z języka englisz) nie będę już analizować - taka drobiazgowa nie jestem.
  • Miesięcznie
 S&P500 już ponad rok przebywa w granicach 1200-1020. Ten poziom w obecnej chwili wyznacza nam taki trend horyzontalny. Jesteśmy obecnie w środku tego przedziału z tendencją wzrostową. Przebicie 1200 da wyraźny znak poprawy sytuacji na rynku amerykańskim.
WIG20 jest w podobnej sytuacji - porusza się w przedziale 2600-2240. Różnica jest taka, że my znajdujemy się na górnej granicy tego przedziału. W związku z tym, rynek USA może nam pomóc w przebiciu tego poziomu i dać powody do dalszego wzrostu.
Podobno wrzesień jest statystycznie najgorszym miesiącem roku dla inwestorów... i chyba statystyka trochę się poprawi, bo obecny miesiąc wygląda bardzo "zielono".

  • Tygodniowo 
Tu sytuacja również wygląda obiecująco. S&P500 oddaliło się znacznie od wsparcia na 1020. Można zauważyć spokojny krótkoterminowy trend wzrostowy. Ciekawymi poziomami będą 1150 i 1220 - tegoroczne maksimum.
Nasz WIG20 wygląda jeszcze bardziej ciekawie. Tworzy nam się trójkąt zwyżkujący. Poziom 2600 jest atakowany obecnie już po raz trzeci. Wolumen ostatniego tygodnia pokazuje, że inwestorzy są aktywni. Przebicie tego poziomu będzie decydujące dla naszego parkietu. Najbliższe tygodnie pokażą nam czy siła byków da radę wielkiemu niedźwiedziowi, który uparcie stoi na poziomie 2600.
  • Jednodniowo
Teraz wykres, który najczęściej się analizuje - jednosesyjny.
S&P500 znalazł się na rozdrożu. Jest na swoim oporze, a byki i niedźwiedzie zostawiły sobie na następny tydzień decyzję co z tą sytuacją zrobić. 1130  to silny opór. Po raz trzeci rynek amerykański atakuje ten poziom i widocznie robi to z drżącymi nogami, bo wzrosty wyraźnie straciły impet.
Inwestorzy z WIG20 zapatrzyli się na amerykańskich kolegów i wyraźnie czekają na decyzję za oceanem. Poziom 2560 jest w tym momencie naszym problemem.

Podumowanko: Sytuacja ogólna pokazuje, że możemy z optymizmem patrzeć na rynek. Jesteśmy bliscy ważnych poziomów związanych z tegorocznymi maksimami. Najbliższe sesje pokażą, czy amerykańska giełda jest bycza czy niedźwiedzia i to wyznaczy nam kierunki ruchów na najbliższy czas.
WIG20 przy pomocy dobrych nastrojów za oceanem, może w szybkim czasie przebić ważne dla siebie poziomy i to - według mnie - pozwoli nam na krótkotrwałe, ale dość intensywne wzrosty.

środa, 15 września 2010

Wszystko płynie...

Czas płynie. I mój blog doczekał się miesiąca. Dlatego postanowiłam coś z tej uroczystej okazji napisać.

Blog powstał spontanicznie i bez większej wiary w przetrwanie. Właściwie - na początku - nie wiedziałam co na nim będę pisać. Wiedziałam tyle, że będzie trochę o giełdzie.

I dziwią mnie bardzo te liczby:

WPISÓW: 15
KOMENTARZY: 28
ODWIEDZINY: 1142
ODWIEDZAJĄCYCH: 617
UNIKALNYCH ODWIEDZAJĄCYCH: 311



I to przez jeden miesiąc. 

Były analizy techniczne - udane i mniej udane. Było trochę giełdowego nawijania. Jest jeden zakład, który czeka na rozwiązanie. Jedno co wiem, że dużo się nauczyłam przez ten miesiąc. Z tego się cieszę i patrzę z optymizmem na kolejne miesiące.

Buziaczki od Klaudii :*

czwartek, 9 września 2010

10tyś złotych... wirtualnych

Taki oto zakład ma miejsce:

lopez26 twierdzi, że kurs spółki One2One osiągnie 9zł, claudineczka, że nie.

Szczegóły: liczy się cena interdeyowa, osiągnięcie kursu większego lub równego 9zł kończy zakład

Czas zakładu: 45dni (do 25 października 2010 włącznie)

Przedmiot zakładu: wirtualne 10k (zwyciężający otrzymuje 10k z wirtualnego rachunku przegrywającego)

Zatem spójrzmy na wykres.
 Obecnie mamy tendencję spadkową - i to silną. Ostatnie dwie sesje pokazują trochę więcej optymizmu, ale moim zdaniem nie jest to jeszcze wyraźny sygnał do kupna. Kupno tych akcji - w tym momencie, jest działaniem przeciwko trendowi - a tego robić nie można. 

Kwestia "wspaniałego" raportu spółki? 
Na wykresie zaznaczyłam moment opublikowania raportu - 31 sierpnia 2010. Reakcja na rynku nie uznała jego "wspaniałości". Ja - chociaż nie znam się na raportach - widzę, że jest poprawa w wynikach spółki, ale do świetności jeszcze daleko. 

Cena 9zł? Możliwa?
Myślę, że tak, ale... pewności żadnej tu nie ma. Trend spadkowy nie został przełamany, a również nie wykluczone, że poprawa sytuacji w spółce poskutkuje trendem horyzontalnym. Właściwie, 9zł... to wzrost tylko o 16%, a może aż o 16%.

45dni - 45 nocy...
Czy to długo czy to krótko? lepiej liczyć inaczej - 32 sesje giełdowe. A kurs spółek ma to do siebie, że może w ciągu kilku sesji rosnąć gwałtownie, ale równie dobrze może zostawać przez wiele sesji w stagnacji.

Podsumowanie.  
Zapowiadają się 32 sesje obserwacji wykresu spółki One2One. Najbliższe sesje mogą pokazać prawdę o spółce. Raport nie zrobił wrażenia na akcjonariuszach, ale nie można zaprzeczyć, że sytuacja pomału się poprawia, ale czy na tyle by osiągnąć 9zł w 32 sesje... zobaczymy.

sobota, 4 września 2010

Popatrzmy w przyszłość



W niedawnym wpisie pokazałam, że jest duże prawdopodobieństwo, że rynek będzie w tendencji wzrostowej.
W związku z tym, na poszczególne sektory rynku możemy również spojrzeć optymistycznie.

Pan Jakubas mówił w TVN CNBC w piątek, że warto wierzyć w "beton i stal", czyli w takie wymierne, fizyczne inwestycje. Takimi biznesami są budownictwo i deweloperka.
  • WIG Budownictwo
Na wykresie jest przedstawiony WIG20 oraz WIG-Budownictwo. Wnioski są proste - przy ogólnym optymizmie wzrosty do poziomu 6000 nie powinny napotkać oporów. Po przekroczeniu tego poziomu mamy otwartą drogę na północ. Zauważyć warto, że ostatnie minima WIGu-Budownictwa pokazują lepszą kondycję branży budowlanej w porównaniu z szerokim rynkiem.

 Po analizie tego sektora warto znaleźć coś, co da nam zarobić konkretne pieniądze. Dlatego proponuję spółeczkę HBPOLSKA .
TREND: długoterminowo spadkowy, krótkoterminowy wzrostowy.

AT: Kurs był długoterminowo spadkowy. Poziom 3,00 zł wyznaczył minima historyczne i rozpoczął wzrosty, które trwają aż do teraz. Kurs znajduje się w kanale wzrostowym, sytuacja spółki jest stabilna. Oporem może być poziom 4,00zł, ale do tego poziomu jeszcze trochę brakuje. Stop loss proponuję na poziomie 3,44.

  • WIG Deweloperzy

Sytuacja podobna jak w budowlance. Droga na północ otwarta, opór nie za mocny jest na poziomie 2834.

Z tego sektora proponuję spółkę POLNORD.

TREND: długoterminowy horyzontalny, krótkoterminowy wzrostowy.

AT: Kanał wzrostowy został w ostatnich dniach przełamany przy dobrym wolumenie. Przy okazji, pokonany został opór na poziomie 38,30zł. To wszystko daje powody do optymistycznego spojrzenia na tę spółkę.

To by było na tyle. Buziaczki :*

piątek, 3 września 2010

A miało być pisanie do szuflady...

Ten blog istnieje niecały miesiąc i jestem już przerażona kiedy patrzę na licznik odwiedzin.

Pierwotnie miało być to pisanie dla sportu - dla własnego samodoskonalenia się w strategiach inwestycyjnych.
Miało być śmiesznie, miało być pisanie do tzw. "szuflady". A tu jakoś nikt nie chce się śmiać i nawet ktoś to czyta.


Przede wszystkim, chciałabym zaznaczyć, że dopiero zaczynam swoją przygodę z giełdą i z poważnym inwestowaniem. Mam dość ryzykanckie i beztroskie podejście do inwestowania, co nie znaczy, że niepoważnie to traktuję. Zatem ostrzegam, żeby zbytnio nie wierzyć moim wpisom. Zresztą, każdy powinien "mieć na czym czapkę nosić" i posiadać swoje własne zdanie.

Dziękuję również przy okazji za komentarze. Uważam, że lepiej żeby ktoś mnie wyśmiał niż bym miała żyć w nieświadomości i samozadowoleniu. Tu szczególnie dziękuję Panu Topoli i Panu Intra. Oni - zawodowi blogerzy - zawsze mnie skomentują i to nawet nie złośliwie :D

(źródło www.woomer.pl)
Postanowiłam również sprecyzować cele tego bloga:
  • uporządkowanie prywatnych analiz
  • wyciąganie konkretnych wniosków z udanych/nieudanych transakcji
  • miejsce na zamieszanie i precyzowanie własnych przemyśleń i doświadczeń
  • praca nad własnym systemem inwestycyjnym
  • miejsce na dyskusje, komentarze
  • i wiele wiele innych...
Reasumując - zapraszam do odwiedzania, komentowania...
Mój adres mailowy: