piątek, 11 lutego 2011

Trójkąty rysują się same...

Od pewnego czasu interesuję się wykresem PKOBP. Chociaż dotychczas za bardzo za akcjami z WIG20 nie przepadałam, ostatnio z racji inwestowania w kontrakty terminowe zaczynam śledzić kursy spółek z tego indeksu.

Tytuł wpisu nawiązuje do tekstu o podobnej tematyce - Trójkąty tu i tam. Chcę chwilkę zatrzymać się  nad tymi trójkątami i pokazać, że w obecnej chwili kurs sam sobie rysuje trójkąt. Ponadto uważam, że jest to kluczowy moment decydujący, w którą stroną podążą ceny.

Zgodnie z zasadami analizy wykresów zacznę od szerokiego spojrzenia na kurs PKOBP w wykresie tygodniowym.

PKOBP - wykres tygodniowy

Dygresja 1:
Przy okazji kilka słów o kanale wzrostowym/spadkowym. Niektórzy mówią, że narysować zawsze coś można - jakieś linie, jakieś wsparcia. Tak i jakoś dziwnym trafem te wsparcia czy opory stanowią dla cen zaporę nie do przejścia.
Podobnie można przejść do kanałów zwyżkujących (no i zniżkujących). Tu, zgodnie z definicją kolejne dołki i górki powinny być na co raz to wyższych poziomach. I znowu dziwny traf prowadzi często te dołki i górki po równoległych liniach. To tworzy nam taki kanał, który trzyma nasz kurs w ryzach. Przebicie tego kanału często kończy się tragicznie - zmianą panującego trendu.

Ale koniec tej dygresji... czas na PKOBP. Mamy kanał - wzrostowy. Widzimy dwa dołki, które inwestorzy wykorzystali bezlitośnie do zakupów, co widzimy na wykresie wolumenu. Zatem w perspektywie długoterminowej, akcje tego banku wyglądają bardzo atrakcyjnie - są w miejscu , gdzie powinny rozpocząć się ponownie wzrosty do ok. 50 lub więcej złotych (to też sugerują liczne rekomendacje wystawione tym akcjom).

Teraz spójrzmy bardziej drobiazgowo - obejrzyjmy wykres dzienny.

PKOBP - wykres dzienny

Grubymi liniami widzimy tu pozostałości kanału z poprzedniego wykresu - dolna z linii napiera na kurs i nie pozwala na znaczne spadki. Ale w tym spojrzeniu odnajdujemy drugi kanał i to sprzeczny z poprzednim. Tu kurs trzymany jest w trendzie spadkowym.

Dygresja 2.
Powstaje sprzeczność, bo nie można i spadać i rosnąć jednocześnie.

... a właściwie czemu nie...

Przecież taka sprzeczność jest prawie na każdym wykresie. To zależy kto patrzy na wykres. Inwestor długoterminowy może powiedzieć, że PKOBP rośnie. Inwestor krótkoterminowy powie, że mamy wyraźne spadki. Zatem sprzeczność może istnieć.

I znowu po dygresji wracam do tematu. Jak rozstrzygnąć te dwie sprzeczne informacje płynące z dwóch wykresów. Trzeba je jakoś przecież pogodzić, bo coś inwestorzy muszą w najbliższych dniach zrobić z kursem.
Przede wszystkim zauważmy, że kurs nie wykracza z granic obu kanałów. Przecięcie dolnych linii kanałów nawet można odcztać jako skumulowanie się sygnałów zakupu wynikających z tych dwóch kanałów, co zaowocowało dużym wolumenem i odbiciem na północ.
A co obecnie. Obecnie mamy bardzo ciekawą sytuację, bo zgodność kanałów i kursu kończy się - musi się skończyć. Patrząc krótkoterminowo znajdujemy sie na górnej granicy kanału - zatem spadki. Patrząc szerzej zbliża się dolna granica kanału wzrostowego - zatem wzrosty. I powstał nam samoistnie pewnego rodzaju trójkąt (podobny jak we wpisie Trójkąty tu i tam).

A co będzie?
To pytanie bez odpowiedzi. Ja jestem za wzrostami i nie jest to moje "widzi mi się", gdyż:

- długoterminowy trend przemawia za wzrostami
- rekomendacje dla polskiego sektora bankowego są dobre
- rekomendacje dla akcji PKOBP zgodnie mówią o wzrostach
- korekta szerszego rynku jakoś idzie, ale przyjść nie może.
- a i jeszcze "Mu-burak" w końcu ustąpił, to może wyzwoli naszego WIGa :D

To tyle...
Może za długo, ale tak wyszło
Buziaki
Klaudia

piątek, 28 stycznia 2011

Jak kupić 100 akcji a zapłacić za 10 - czyli kontrakty terminowe

Tydzień temu rozpoczęłam nowy etap w moim krótkim inwestorskim życiu - kontrakty terminowe.
W tym wpisie postaram się pokazać powody, dla których postanowiłam zainteresować się taką formą inwestycji.

Po pierwsze kilka słów o idei kontraktu terminowego - oczywiście nie będę tu pisać jakichś książkowych definicji kontraktu terminowego, ale wyjaśnię to po swojemu.

1. Co to to jest ten kontrakt terminowy?

Już sama nazwa "instrument pochodny" daje do myślenia, że jest tu jakaś kombinacja. I jest. Zawierając kontrakt terminowy "zakładamy się" z kimś, że akcje (KGHM, PKO, PGNiG, PKNORLEN, TPSA), wartość indeksu (WIG20, mWIG40) lub walut (USD, Franka Szwajcarskiego, Euro) wzrosną lub zmaleją.
Zatem jeżeli uważamy, że zmaleją, to sprzedajemy kontrakt terminowy (zajmujemy pozycję krótką). Jeżeli uważamy, że kurs będzie rósł to kupujemy kontrakt (zajmujemy pozycję długą).

2. No i co tu nowego? Przecież akcje można sobie normalnie kupować?

Niby akcje, np. KGHM można sobie kupić na zwykłym rynku GPW -  to po co zawierać jakieś kontrakty?

Tu jest ukryta właśnie cała istota kontraktów terminowych. Każdy inwestor słyszał chyba o dźwigni. 
Zawierając jeden kontrakt na akcje KGHM (pozycję krótką) zakładamy się o 100 (!!!) akcji tej spółki. Każdy wprawny inwestor wie, że 100 akcji KGHM, to wymaga pokaźnego portfela (na 28 stycznia 2011 roku jest to 16 930 zł). To już przekracza realne możliwości zwykłego drobnego inwestora. I tu rozwiązaniem jest kontrakt terminowy - kontrakt na 100 akcji zawieramy zaledwie za nieduży procent wartości tej kwoty (7,4% z kwoty 16 930 zł =1252,82zł).

3. A jakie z tego zyski/straty?

Mamy zatem 100 akcji płacąc za niecałe 8 akcji. Zatem kto kogo tu oszukuje?
Okazuje się, że nikt nikogo nie "robi w balona". Są jednak pewne ale.

Pierwsze ale: 7,4% depozytu za akcje oznacza, że jeżeli nasza inwestycja nie pójdzie po naszej myśli o 7,4%, to cały depozyt nam przepada.
Drugie ale: jeżeli ruch cen akcji pójdzie jeszcze dalej, to nasz Dom Maklerski poprosi o uzupełnienie depozytu - zatem możemy stracić więcej niż wpłaciliśmy na początku (w przypadku zwykłych akcji jest to niemożliwe).
Trzecie ale: Jeżeli notowania kontraktu idą po naszej myśli, to jeden procent ruchu ceny kontraktu, to znaczny wzrost naszych zysków - to jest właśnie efekt dźwigni.
Czwarte ale: Po każdej sesji dostajemy pięniążki lub musimy dopłacić do naszego depozytu.

4. Czy warto w to się bawić?

Według mnie warto, ale tu nie ma miejsca na błędy, bo wszystko dzieje się szybko. Obliczając stopę zwrotu inwestycji w ciągu jednej sesji można bez wysiłku osiągnąć poziomy +/- 10-20%. Przy dużych zmiennościach kursów w ciągu jednej sesji możemy stracić bardzo wiele lub zyskać bardzo wiele w ciągu kilku chwil.

Drugą zaletą (szczególnie w porównaniu z handlem na Forexie) jest niski spread - czyli różnica między ceną zakupu i sprzedaży. Poza tym prowizje - od jednego kontraktu na akcje to zaledwie 3zł.

5. Podsumowanie...

Kontrakty terminowe to wyższa szkoła jazdy. Trzeba już mieć za sobą trochę handlu na giełdzie, żeby potrafić ocenić ryzyko, umieć szybko podejmować decyzje i znać podstawy analizy technicznej. Ryzyko jest wielkie, ale potencjalne zyski są jeszcze większe. Zachęcająca jest przy tym prowizja - ona ma tu mniejszy wpływ, bo jej wysokość nie jest znacząca w porównaniu do zysków/strat.

6. A co z innymi rodzajami kontraktów?

Oczywiście wszystko opisałam na przykładzie kontraktu FKGH. Poniżej przedstawiam jakby to wyglądało dla innych rodzajów kontraktów z naszej giełdy. Poziomy depozytu wyznacza nam "z góry" GPW i nasz Dom Maklerski.
Wielkości depozytów właściwych na dzień 28 stycznia 2011 roku

Jak widać w tabelce, wielkości depozytów są różne, zmienności wartości kontraktów też są bardzo różne. Ważną sprawą, na którą należy zwrócić uwagę jest płynność danego kontraktu.
Dlatego w przypadku kontraktów terminowych trzeba świadomie i z przekonaniem podejmować swoje decyzje.

To na razie tyle na temat kontraktów terminowych.
Życzę powodzenia 
Klaudia

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Chorągiewka na wietrze.

W tym wpisie chcę zaproponować spółkę Próchnik jako ciekawą inwestycję.

Wykres dzienny spółki Próchnik
Co tu ciekawego?

1. Kurs spółki z początkiem października ubiegłego roku w końcu drgnął. Do końca listopada intensywnie rosła cena tego waloru, a grudzień i styczeń tego roku to już powolne "chłodzenie" się wykresu. 

2. Poziom 0,66 zł można uznać za silne wsparcie. Zatem łatwo określić stop loss - nieznacznie poniżej tego poziomu.

3. Na wykresie można nakreślić formację chorągiewki. Zgodnie z tą formacją kurs powinien przebić się w najbliższych dniach przez górną linię chorągiewki. Zasięg ruchu mierząc maszt chorągiewki można określić jako okolice 0,90zł.

4. Wolumen potwierdza pozytywne zainteresowanie inwestorów tym walorem.

5. Wskaźniki pokazują, że poziomy cen są interesujące. MACD jest bliski wygenerowania sygnału zakupu.

Zatem, reasumując - obecnie kurs chłodzi się. Chorągiewka w trakcie najbliższych sesji powinna rozstrzygnąć definitywnie kierunek przyszłych ruchów. Ryzyko transakcji jest nieduże ze względu na bliskość silnego wsparcia, co pokazuje nam wyraźnie miejsce ustawienia zlecenia obronnego.

Ja kupiłam, a Wy?

Pozdrawiam wszystkich, który czekają na zielone styczniowe dni.
Klaudia

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Nowy Rok! Nowe nadzieje!

No i mamy Nowy Rok. I nowe sesje giełdowe przed nami. 
I znowu będę się mylić i pisać 2010 zamiast 2011 :P
Na naszej Giełdzie Papierów Wartościowych dziwna zmiana - teraz sesja trwa do 17:35 i dziwnie o tej porze wpatrywać się w cyferki i wykresy, ale czas pokaże czy to wyjdzie inwestorom na dobre.

W tym pierwszym w tym roku wpisie chcę popatrzeć na interesujące mnie wykresy w szerszej perspektywie i ocenić co może nas czekać w tym 2011 roku.


1. Standardowo - zmagania WIG20 z S&P500
S&P500 oraz WIG20 w blasku  świeczek tygodniowych
Patrząc na te dwa wykresy możemy stwierdzić jedno - mamy spokojny trend wzrostowy. Pomału  indeksy odrabiają stracone punkty i pną się do góry. Można (z przymrużeniem oka ) stwierdzić, że amerykański i polski indeks poruszają się w spokojnym kanale wzrostowym. Silne (a nawet bardzo silne) opory są poza naszym zasięgiem - przynajmniej przy obecnym tempie wzrostów.
Reasumując punkt startowy jest dobry i pozwala nam spokojnie spać i śnić piękne sny  o zielonych procentach w 2011 roku.

2. Młode, prężne i obiecujące - NewConnect
NCIndex - indeks młodych spółek.
Dlaczego przyglądać się temu indeksowi i w ogóle dlaczego warto obserwować rynek NewConnect?

W mojej opinii właśnie tam są zgromadzone spółki, którym jeszcze się chce, które mają cele (często nierealne) i w większości dobrze wykorzystują pieniądze pochodzące z pierwszych emisji rynkowych swoich akcji.
Handel na tym rynku niesie ze sobą pewne ryzyko. Tu płynność jest w większości niska, ale znam wiele spółek z WIGu, które mogłyby się bardzo zawstydzić na NC. Dlatego przesadny lęk przed inwestycjami na NewConnect jest nieuzasadniony.

Z drugiej strony patrząc, ryzyko, o którym piszę wyżej, równoważy potencjał ukryty w wielu spółkach  wchodzących w skład tego indeksu.
Trzecim czynnikiem zachęcającym do znajdowania miejsca w swoim portfelu na walory z NC jest rosnące zainteresowanie inwestorów tym nowym rynkiem. Spoglądając na wykres powyżej widzimy jak bardzo obroty tygodniowe rosły w ostatnim czasie.

To teraz kilka słów o perspektywach na kolejne miesiące. Rosnący trend długoterminowy wydaje się być bardzo obiecujący. Wartość indeksu posiada wiele do odrobienia w stosunku do wartości sprzed kryzysu. Zainteresowanie inwestorów ciągle rośnie generując bardzo wysokie obroty przy wzrostowej wartości indeksu. To dowodzi, że te mniejsze spółki mają trochę do powiedzenia w świecie makroekonomicznym i że to dynamika ich rozwoju potencjalnie da większe zyski niż inwestycje na WIG-u.

Ja jestem optymistką. Pozostaje mi życzyć Wszystkim, który dotrwali do końca tego wpisu :-) wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Udanych inwestycji i wiele intuicji... ona pomaga w najważniejszych chwilach decyzji...



Buziaki...
Klaudia

sobota, 4 grudnia 2010

Grudzień i rajd Św. Mikołaja...

 Chociaż dalej jestem zajęta forexem, ale postanowiłam napisać parę swoich "genialnych" przemyśleń na temat akcji.

Zadumany Mikołaj...
Sprawa nr 1. Na początku kilka słów o tym czy będzie rajd Św. Mikołaja czy go nie będzie - oczywiście w mojej opinii. 
 Skupię się tu oczywiście na warunkach do tego rajdu z punktu widzenia analizy technicznej.

 Według mnie, mamy duże szanse na pomyślny grudzień dla inwestorów GPW. 

Dlaczego? 

Wystarczy spojrzeć na wykresy indeksów amerykańskiego i polskiego, żeby przekonać się, że obecne poziomy tych indeksów zostawiają nam duży margines na wzrosty w najbliższych sesjach.

S&P500 oraz WIG20
Patrząc na Amerykanów zastanawiam się co ich tak cieszy i czemu tak prują od dłuższego czasu w górę - i to bez większych korekt. Dane nie są aż takie optymistyczne. 
Technicznie - indeks S&P500 wybił się z kanału wzrostowego i teraz górna granica tego kanału stanowi wsparcie dla kolejnych ruchów. Najwyższe poziomy tego indeksu w tym roku nie są chyba ostatnim słowem inwestorów i będą windować ten rekord - droga wolna do poziomu 1220.

Polacy okazują się bardziej rozsądniejsi. Mamy również za sobą dobry wzrostowy rok, ale pozwoliliśmy sobie na kilka korekt i to czyni naszą sytuację bardziej "zdrową". Mamy przez to jeszcze więcej możliwości wzrostowych. Ostatni tydzień potwierdził silne wsparcie na poziomie 2600. Ostatnie trzy sesje przyniosły wyraźne odbicie się od wsparcia i poprawę humorów inwestorów. Zatem, grudzień zaczął się obiecująco. Patrząc w przyszłość - droga na północ jest otwarta i mamy trochę do nadrobienia w stosunku do rynku amerykańskiego.

Dlatego ja uważam, że rajd Św. Mikołaja będzie i tylko od nas zależy czy ten Mikołaj przyniesie nam rózgę czy przyniesie nam zyski z trafnych inwestycji.

Sprawa 2. Od dłuższego czasu miałam niedosyt... Zawsze sobie wyobrażałam, że na giełdzie to już każda spółka będzie się chwaliła swoimi sukcesami, dobrymi wynikami itp. A tu nie... rozczarowałam się. Szybko okazało się, że trudno znaleźć "pozytywną" spółkę - to znaczy taką, która będzie pokazywać, że ciągle się rozwija itp. 
Okazało się, że większość z nich kombinuje, wypuszcza nowe emisje, dzieli się lub łączy. 
I to popchnęło mnie w stronę NewConnect. Tam - już z założenia są nowe, prężne i zdeterminowane na sukces spółki, które często są niedoceniane. 
I kilka tygodni zaznajamiania się z rynkiem i są jakieś rezultaty. Dziś opiszę spółkę Oponix.

Spółka trochę sezonowa, bo zajmuje się sprzedażą i częściowo wymianą opon. Prowadzi swój sklep internetowy Oponix (nawet mi się podoba, choć nie mam samochodu, to i opon na razie nie kupuję ;/). 

Co ciekawego w tej spółce?
- spółka powstała w 2008 roku i nie traci czasu....
- kurs spółki spadał praktycznie od debiutu,
- spółka przynosi zyski - wypłaca dywidendy - no przynajmniej próbuje to robić,
- działania spółki są ukierunkowane na rozwój działalności

To tak ogólnie, a szczegółowo - czemu kupiłam akcje tej spółki?
- ostatnie wiadomości ze spółki są jednoznacznie dobre
a) Spółka osiągnie w 2010 roku wyższe przychody niż zakładała
b) ostatnie umowy pokazują duży potencjał rozwojowy
c) ostatnie tygodnie pokazały, że osoby mające dostęp do informacji poufnych nabywają duże ilości akcji

- porównując powyższe z poziomem kursu akcji (wtedy ok. 1,50-1,60 zł) według mnie daje bardzo dobrą perspektywę na udaną inwestycje.

Spójrzmy jeszcze na wykres.
Wykres Oponix
Kurs długo uklepywał poziom ok. 1,15-1,40. Teraz, przy wysokich obrotach wybił się z tych poziomów i osiągnął w piątek cenę powyżej 2 zł. 
Z punktu widzenia AT coś się w spółce dzieje - i to coś pozytywnego. 

Teraz kiedy to piszę, mam już ponad  20% zysku z tej transakcji - dlatego warto było, a uważam, że nie jest to koniec wzrostów.

To tyle. Życzę wszystkim udanych inwestycji :D

sobota, 6 listopada 2010

Kilka komentarzy...

Dawno nie pisałam, bo wiele innych rzeczy miałam do robienia. Do tego moje zainteresowania giełdowe przeszły trochę w stronę Forexa, ale o tym w innym wpisie. Teraz kilka ciekawostek.

1. Mogę już podsumować taką jedną zadawnioną historię Zakład - One2One.


Moje podsumowanie jest krótkie - giełda to nie koncert życzeń, a to co chcemy nie musi się zdarzyć. Ponadto pewność siebie należy trochę schować do kieszeni na rzecz pokory. Giełda rządzi się swoimi prawami. 
Jak widać na wykresie - kurs nawet nie zbliżył się do poziomu 9zł. Tak naprawdę, kurs w dniu zakończenia zakładu niewiele się różni od tego w dniu rozpoczęcia zakładu. I przez ten czas nic się ciekawego nie działo.
Zatem zakład WYGRANY

2. Od dawna obserwuję kurs mocno spekulacyjnej spółki PETROLINVEST. Ostatnie dni przyniosły pewne ciekawe fakty na wykresie i nie tylko.

Kilka ogólnych wiadomości:
Na NIE:
- trend od debiutu można określić na spadkowy,
- spółka przynosi straty - konsekwentnie,
- spółka jest związana z człowiekiem, który ma opinię jaką ma,
- wielkie nakłady i emisje nie przekładają się na realne zyski lub nadzieje na wymierne zyski,
- ostatnie decyzje o emisji milionów warrantów pogorszyły humory inwestorów

Na TAK:
- profil spółki uzasadnia nakłady i brak zysków w początkowej fazie funkcjonowania,
- branża jest niezwykle dochodowa,
- zainteresowanie inwestorów jest ciągle duże,
- ostatnie zmiany osobowe w zarządzie pokazują, że są próby doprowadzenia do zwiększenia przychodów firmy.

To tyle, jeśli patrzyć na PETROLA bardziej fundamentalnie (chociaż fundamentalistka ze mnie słaba :/)

Spoglądając na wykres sprawa jest ciekawa. Środa i czwartek dla akcji OIL-a okazały się gorącymi dniami. Magiczna granica 10zł okazała się za słaba. Jej przebicie uruchomiło pewnie wiele Stop Lossów. I efekt był taki, że cena doszła praktycznie do 8zł. Tu już przez czwartek i piątek inwestorzy doszli do wniosku, że jest źle... ale nie aż tak źle. Ja też tak uważam, że wsparcie na 8zł jest na razie mocne i poziomy cen podyktowane są bardziej paniką drobnych inwestorów niż jakimiś racjonalnymi powodami.

Co z tego?
Proponuję spekulacyjny zakup. Ryzyko niewielkie - stop loss można ustawić na poziomie lekko mniejszym niż 8zł. 
A zasięg? Jak to w spekulacyjnych spółkach. Jak spada to panicznie, jak rośnie to wszyscy wskakują do pędzącego pociągu nie patrząc na koszt biletu. Ja spodziewam się powrotu cen do poziomu 10zł. 

To na razie tyle. Pozdrowionka Inwestorki :*