poniedziałek, 10 stycznia 2011

Chorągiewka na wietrze.

W tym wpisie chcę zaproponować spółkę Próchnik jako ciekawą inwestycję.

Wykres dzienny spółki Próchnik
Co tu ciekawego?

1. Kurs spółki z początkiem października ubiegłego roku w końcu drgnął. Do końca listopada intensywnie rosła cena tego waloru, a grudzień i styczeń tego roku to już powolne "chłodzenie" się wykresu. 

2. Poziom 0,66 zł można uznać za silne wsparcie. Zatem łatwo określić stop loss - nieznacznie poniżej tego poziomu.

3. Na wykresie można nakreślić formację chorągiewki. Zgodnie z tą formacją kurs powinien przebić się w najbliższych dniach przez górną linię chorągiewki. Zasięg ruchu mierząc maszt chorągiewki można określić jako okolice 0,90zł.

4. Wolumen potwierdza pozytywne zainteresowanie inwestorów tym walorem.

5. Wskaźniki pokazują, że poziomy cen są interesujące. MACD jest bliski wygenerowania sygnału zakupu.

Zatem, reasumując - obecnie kurs chłodzi się. Chorągiewka w trakcie najbliższych sesji powinna rozstrzygnąć definitywnie kierunek przyszłych ruchów. Ryzyko transakcji jest nieduże ze względu na bliskość silnego wsparcia, co pokazuje nam wyraźnie miejsce ustawienia zlecenia obronnego.

Ja kupiłam, a Wy?

Pozdrawiam wszystkich, który czekają na zielone styczniowe dni.
Klaudia

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Nowy Rok! Nowe nadzieje!

No i mamy Nowy Rok. I nowe sesje giełdowe przed nami. 
I znowu będę się mylić i pisać 2010 zamiast 2011 :P
Na naszej Giełdzie Papierów Wartościowych dziwna zmiana - teraz sesja trwa do 17:35 i dziwnie o tej porze wpatrywać się w cyferki i wykresy, ale czas pokaże czy to wyjdzie inwestorom na dobre.

W tym pierwszym w tym roku wpisie chcę popatrzeć na interesujące mnie wykresy w szerszej perspektywie i ocenić co może nas czekać w tym 2011 roku.


1. Standardowo - zmagania WIG20 z S&P500
S&P500 oraz WIG20 w blasku  świeczek tygodniowych
Patrząc na te dwa wykresy możemy stwierdzić jedno - mamy spokojny trend wzrostowy. Pomału  indeksy odrabiają stracone punkty i pną się do góry. Można (z przymrużeniem oka ) stwierdzić, że amerykański i polski indeks poruszają się w spokojnym kanale wzrostowym. Silne (a nawet bardzo silne) opory są poza naszym zasięgiem - przynajmniej przy obecnym tempie wzrostów.
Reasumując punkt startowy jest dobry i pozwala nam spokojnie spać i śnić piękne sny  o zielonych procentach w 2011 roku.

2. Młode, prężne i obiecujące - NewConnect
NCIndex - indeks młodych spółek.
Dlaczego przyglądać się temu indeksowi i w ogóle dlaczego warto obserwować rynek NewConnect?

W mojej opinii właśnie tam są zgromadzone spółki, którym jeszcze się chce, które mają cele (często nierealne) i w większości dobrze wykorzystują pieniądze pochodzące z pierwszych emisji rynkowych swoich akcji.
Handel na tym rynku niesie ze sobą pewne ryzyko. Tu płynność jest w większości niska, ale znam wiele spółek z WIGu, które mogłyby się bardzo zawstydzić na NC. Dlatego przesadny lęk przed inwestycjami na NewConnect jest nieuzasadniony.

Z drugiej strony patrząc, ryzyko, o którym piszę wyżej, równoważy potencjał ukryty w wielu spółkach  wchodzących w skład tego indeksu.
Trzecim czynnikiem zachęcającym do znajdowania miejsca w swoim portfelu na walory z NC jest rosnące zainteresowanie inwestorów tym nowym rynkiem. Spoglądając na wykres powyżej widzimy jak bardzo obroty tygodniowe rosły w ostatnim czasie.

To teraz kilka słów o perspektywach na kolejne miesiące. Rosnący trend długoterminowy wydaje się być bardzo obiecujący. Wartość indeksu posiada wiele do odrobienia w stosunku do wartości sprzed kryzysu. Zainteresowanie inwestorów ciągle rośnie generując bardzo wysokie obroty przy wzrostowej wartości indeksu. To dowodzi, że te mniejsze spółki mają trochę do powiedzenia w świecie makroekonomicznym i że to dynamika ich rozwoju potencjalnie da większe zyski niż inwestycje na WIG-u.

Ja jestem optymistką. Pozostaje mi życzyć Wszystkim, który dotrwali do końca tego wpisu :-) wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Udanych inwestycji i wiele intuicji... ona pomaga w najważniejszych chwilach decyzji...



Buziaki...
Klaudia

sobota, 4 grudnia 2010

Grudzień i rajd Św. Mikołaja...

 Chociaż dalej jestem zajęta forexem, ale postanowiłam napisać parę swoich "genialnych" przemyśleń na temat akcji.

Zadumany Mikołaj...
Sprawa nr 1. Na początku kilka słów o tym czy będzie rajd Św. Mikołaja czy go nie będzie - oczywiście w mojej opinii. 
 Skupię się tu oczywiście na warunkach do tego rajdu z punktu widzenia analizy technicznej.

 Według mnie, mamy duże szanse na pomyślny grudzień dla inwestorów GPW. 

Dlaczego? 

Wystarczy spojrzeć na wykresy indeksów amerykańskiego i polskiego, żeby przekonać się, że obecne poziomy tych indeksów zostawiają nam duży margines na wzrosty w najbliższych sesjach.

S&P500 oraz WIG20
Patrząc na Amerykanów zastanawiam się co ich tak cieszy i czemu tak prują od dłuższego czasu w górę - i to bez większych korekt. Dane nie są aż takie optymistyczne. 
Technicznie - indeks S&P500 wybił się z kanału wzrostowego i teraz górna granica tego kanału stanowi wsparcie dla kolejnych ruchów. Najwyższe poziomy tego indeksu w tym roku nie są chyba ostatnim słowem inwestorów i będą windować ten rekord - droga wolna do poziomu 1220.

Polacy okazują się bardziej rozsądniejsi. Mamy również za sobą dobry wzrostowy rok, ale pozwoliliśmy sobie na kilka korekt i to czyni naszą sytuację bardziej "zdrową". Mamy przez to jeszcze więcej możliwości wzrostowych. Ostatni tydzień potwierdził silne wsparcie na poziomie 2600. Ostatnie trzy sesje przyniosły wyraźne odbicie się od wsparcia i poprawę humorów inwestorów. Zatem, grudzień zaczął się obiecująco. Patrząc w przyszłość - droga na północ jest otwarta i mamy trochę do nadrobienia w stosunku do rynku amerykańskiego.

Dlatego ja uważam, że rajd Św. Mikołaja będzie i tylko od nas zależy czy ten Mikołaj przyniesie nam rózgę czy przyniesie nam zyski z trafnych inwestycji.

Sprawa 2. Od dłuższego czasu miałam niedosyt... Zawsze sobie wyobrażałam, że na giełdzie to już każda spółka będzie się chwaliła swoimi sukcesami, dobrymi wynikami itp. A tu nie... rozczarowałam się. Szybko okazało się, że trudno znaleźć "pozytywną" spółkę - to znaczy taką, która będzie pokazywać, że ciągle się rozwija itp. 
Okazało się, że większość z nich kombinuje, wypuszcza nowe emisje, dzieli się lub łączy. 
I to popchnęło mnie w stronę NewConnect. Tam - już z założenia są nowe, prężne i zdeterminowane na sukces spółki, które często są niedoceniane. 
I kilka tygodni zaznajamiania się z rynkiem i są jakieś rezultaty. Dziś opiszę spółkę Oponix.

Spółka trochę sezonowa, bo zajmuje się sprzedażą i częściowo wymianą opon. Prowadzi swój sklep internetowy Oponix (nawet mi się podoba, choć nie mam samochodu, to i opon na razie nie kupuję ;/). 

Co ciekawego w tej spółce?
- spółka powstała w 2008 roku i nie traci czasu....
- kurs spółki spadał praktycznie od debiutu,
- spółka przynosi zyski - wypłaca dywidendy - no przynajmniej próbuje to robić,
- działania spółki są ukierunkowane na rozwój działalności

To tak ogólnie, a szczegółowo - czemu kupiłam akcje tej spółki?
- ostatnie wiadomości ze spółki są jednoznacznie dobre
a) Spółka osiągnie w 2010 roku wyższe przychody niż zakładała
b) ostatnie umowy pokazują duży potencjał rozwojowy
c) ostatnie tygodnie pokazały, że osoby mające dostęp do informacji poufnych nabywają duże ilości akcji

- porównując powyższe z poziomem kursu akcji (wtedy ok. 1,50-1,60 zł) według mnie daje bardzo dobrą perspektywę na udaną inwestycje.

Spójrzmy jeszcze na wykres.
Wykres Oponix
Kurs długo uklepywał poziom ok. 1,15-1,40. Teraz, przy wysokich obrotach wybił się z tych poziomów i osiągnął w piątek cenę powyżej 2 zł. 
Z punktu widzenia AT coś się w spółce dzieje - i to coś pozytywnego. 

Teraz kiedy to piszę, mam już ponad  20% zysku z tej transakcji - dlatego warto było, a uważam, że nie jest to koniec wzrostów.

To tyle. Życzę wszystkim udanych inwestycji :D

sobota, 6 listopada 2010

Kilka komentarzy...

Dawno nie pisałam, bo wiele innych rzeczy miałam do robienia. Do tego moje zainteresowania giełdowe przeszły trochę w stronę Forexa, ale o tym w innym wpisie. Teraz kilka ciekawostek.

1. Mogę już podsumować taką jedną zadawnioną historię Zakład - One2One.


Moje podsumowanie jest krótkie - giełda to nie koncert życzeń, a to co chcemy nie musi się zdarzyć. Ponadto pewność siebie należy trochę schować do kieszeni na rzecz pokory. Giełda rządzi się swoimi prawami. 
Jak widać na wykresie - kurs nawet nie zbliżył się do poziomu 9zł. Tak naprawdę, kurs w dniu zakończenia zakładu niewiele się różni od tego w dniu rozpoczęcia zakładu. I przez ten czas nic się ciekawego nie działo.
Zatem zakład WYGRANY

2. Od dawna obserwuję kurs mocno spekulacyjnej spółki PETROLINVEST. Ostatnie dni przyniosły pewne ciekawe fakty na wykresie i nie tylko.

Kilka ogólnych wiadomości:
Na NIE:
- trend od debiutu można określić na spadkowy,
- spółka przynosi straty - konsekwentnie,
- spółka jest związana z człowiekiem, który ma opinię jaką ma,
- wielkie nakłady i emisje nie przekładają się na realne zyski lub nadzieje na wymierne zyski,
- ostatnie decyzje o emisji milionów warrantów pogorszyły humory inwestorów

Na TAK:
- profil spółki uzasadnia nakłady i brak zysków w początkowej fazie funkcjonowania,
- branża jest niezwykle dochodowa,
- zainteresowanie inwestorów jest ciągle duże,
- ostatnie zmiany osobowe w zarządzie pokazują, że są próby doprowadzenia do zwiększenia przychodów firmy.

To tyle, jeśli patrzyć na PETROLA bardziej fundamentalnie (chociaż fundamentalistka ze mnie słaba :/)

Spoglądając na wykres sprawa jest ciekawa. Środa i czwartek dla akcji OIL-a okazały się gorącymi dniami. Magiczna granica 10zł okazała się za słaba. Jej przebicie uruchomiło pewnie wiele Stop Lossów. I efekt był taki, że cena doszła praktycznie do 8zł. Tu już przez czwartek i piątek inwestorzy doszli do wniosku, że jest źle... ale nie aż tak źle. Ja też tak uważam, że wsparcie na 8zł jest na razie mocne i poziomy cen podyktowane są bardziej paniką drobnych inwestorów niż jakimiś racjonalnymi powodami.

Co z tego?
Proponuję spekulacyjny zakup. Ryzyko niewielkie - stop loss można ustawić na poziomie lekko mniejszym niż 8zł. 
A zasięg? Jak to w spekulacyjnych spółkach. Jak spada to panicznie, jak rośnie to wszyscy wskakują do pędzącego pociągu nie patrząc na koszt biletu. Ja spodziewam się powrotu cen do poziomu 10zł. 

To na razie tyle. Pozdrowionka Inwestorki :*

wtorek, 19 października 2010

Tyle na to czekałam...

Wiele razy zastanawiałam się... czy jest sens śledzić wykres WIG20. Przecież on idzie jak pies na smyczy światowych indeksów.
I teraz już wiem - jednak warto. Czasami zdarzy się tak, że WIG20 wybije się odrobinę na niepodległość i zrobi coś... mądrego lub głupiego, nie patrząc na swoich silniejszych światowych odpowiedników.

Spójrzmy na wykresy WIG20 i S&P500.

Porównanie S&P500 i WIG20
Od lipca oba indeksy zachowywały się bardzo podobnie. Poruszały się w swoich kanałach zwyżkujących osiągając swoje minima i maksima jednocześnie. Kilka ostatnich sesji przyniosło nam zmianę.
Amerykański indeks przebił górną granicę kanału i pokazał tym samym nie wiadomo skąd pochodzącą siłę - siłę byków. I z czego to wynika? Na pewno gospodarka amerykańska i światowa nie jest w takim dobrym stanie jak pokazuje to te wybicie. Wygląda to na pompowaną do granic możliwości bańkę, która pryśnie.

A Polacy. Uparty naród. I indeks też uparty. Wzrosty podsycane przez amerykańskich inwestorów zatrzymały się na górnej granicy kanału wzrostowego i odbiły się od niego (w przeciwieństwie do S&P500). Dodatkowo odbyło się to na "okrągłym" poziomie WIG20 - 2700. Zatem my nie udajemy tej siły, która pochodzi z nikąd...

Co dalej? Silny opór S&P500 jest na poziomie 1220, ale bardziej prawdopodobne jest przyjście korekty, która zrewiduje nastroje. A WIG20 - porusza się w kanale... i ten kanał wydaje się być dość rozsądnym posunięciem patrząc na humory dookoła. Przydałaby się korekta do poziomów dolnej granicy kanału - 2550. 

To by było na tyle. Pisała dla Państwa Klaudia.
Oddaję głos do studia w Warszawie :D

środa, 29 września 2010

Było sobie Hawe...



Nikt, kto czyta mój blog nie zdziwi się, że moje pieniążki kręcą się od pewnego czasu dookoła spółki Hawe. Czekałam już od miesiąca i dziś korzystając z wolnych środków na koncie postanowiłam wejść w tę inwestycję.

Jak to było...
1. Dlaczego?
  • Humory inwestorów dookoła Hawe są pozytywne.
  • Minima znajdują się na co raz to wyższych poziomach.
  • Wolumen spadków jest nieprzekonujący, a wzrostom towarzyszą większe obroty.
  • Nadzieja na przebicie silnego oporu na poziomie 4,0 i rajd na północ
2. Jak?
  • Ostatnio w książce Alexandra Eldera wyczytałam, że amatorzy kupują na otwarciu, a zawodowcy w środku sesji i na jej koniec - dlatego kupiłam około południa, kiedy wzrost miał wartość +1% ( po 3,80zł) 
3. I co dalej?
  • Sprawa jest prosta, odbicie od poziomu 4zł było bardzo prawdopodobne, ale nieudaną transakcją była by wtedy, gdy ceny spadłyby poniżej dolnej linii poprowadzonej przez minima kursu, ok 3,5 - 3,6zł
  • W trakcie sesji nastąpił gwałtowny wzrost i przebicie oporu - kurs zamknął się powyżej 4zł.
  • Dla bezpieczeństwa stop loss proponuję na poziomie 3,59 - nie lubię nadmiernie chronić swego kapitału - więcej luzu daje mi pewność, że chwilowa korekta nie wyłączy mnie z dalszego ruchu.
Wnioski:
a) Warto przyglądać się spółkom dłużej.
b) Ciekawe są ataki na opory... w końcu atak może się powieść...
c) Opłaca się mieć odwagę i zaryzykować (ale w granicach rozsądku)
d) Analiza Techniczna daje ciekawe sygnały, które dobrze odwzorowują możliwe zachowania tłumu.

I wsio... wystarczy na dziś... czekam co będzie jutro :D